Przygotowanie do egzaminu sprawnościowego

Historia jednego z moich podopiecznych i jego drogi do piątki z egzaminu sprawnościowego

Przygotowanie do egzaminu sprawnościowego to temat, który co roku wraca jak bumerang wśród kandydatów oraz studentów uczelni mundurowych. Kiedy patrzy się na ostateczne, wysokie wyniki testów, łatwo ulec złudzeniu, że sukces jest kwestią wrodzonego talentu lub dobrych genów. Prawda bywa jednak zupełnie inna – za każdą piątką w protokole stoi konkretna praca, chwile zwątpienia i szukanie właściwej drogi. Dziś chcę Wam opowiedzieć historię jednego z moich podopiecznych, podchorążego, który udowodnił, że mądre podejście do treningu potrafi diametralnie zmienić sytuację wyjściową. Nawet wtedy, gdy zaczyna się od przysłowiowego zera.


Wyzwanie na studiach wojskowych – gdy samo bieganie przestaje wystarczać

Gdy zaczynaliśmy współpracę, jego sytuacja była klasycznym przykładem wyzwań, z jakimi mierzy się wielu przyszłych i obecnych studentów Wojskowych Akademii oraz innych kandydatów do służb mundurowych. Z bieganiem nie miał najmniejszych problemów – wytrzymałość kardio była jego mocną stroną, co pozwoliło mu bez trudu zdobyć punkty na egzaminie wstępnym.

Pojawiła się jednak bariera, czyli drążek. Na rekrutacji wysoka punktacja z biegów wystarczyła, by zdać bez ani jednego podciągnięcia. Jednak regulamin corocznych egzaminów sprawnościowych w trakcie studiów nie wybacza już takich braków. Aby zaliczyć kolejne lata, drążek musiał zostać opanowany.

Przygotowanie do egzamin sprawnościowego

Samodzielne próby na siłowni i brak dalszego progresu

Nasz bohater, jak każdy ambitny chłopak, najpierw spróbował poradzić sobie sam. Szukał wiedzy w internecie, podpytywał lepiej wyćwiczonych kolegów z plutonu i spędzał długie godziny na siłowni. Po roku takich katorżniczych, samodzielnych prób udało mu się wywalczyć trzy podciągnięcia.

Początkowo wydawało się to sukcesem – w końcu przeszedł drogę od zera. Szybko jednak zderzył się ze ścianą. Pomimo identycznego zaangażowania i wkładania ogromnego wysiłku w każdy trening, liczba powtórzeń ani drgnęła. Organizm powiedział „stop”, a brak odpowiedniej struktury planu zablokował dalszy rozwój siły.

Przygotowanie do egzaminu sprawnościowego

Pierwszy trening testowy i diagnoza problemu

Wtedy trafił do mnie. Zaczęliśmy od podstaw, czyli od treningu testowego. Musiałem wziąć pod lupę jego technikę, aktualną sprawność i wytrzymałość siłową, aby precyzyjnie zdiagnozować, dlaczego progres stanął w miejscu.

Mnóstwo energii vs słaba wytrzymałość

Okazało się, że choć wkładał w ćwiczenia mnóstwo energii, jego wytrzymałość siłowa była bardzo słaba.

Pułapka maszyn i brak bazy

Samodzielny trening opierał się głównie na maszynach, przez co odpowiednie grupy mięśniowe nie rozwijały się w sposób harmonijny, uniemożliwiając zbudowanie bazy pod kolejne powtórzenia.

Brak mobilności i rozciągania

Dodatkowo brakowało tam elementów, które dla wielu osób nie są oczywiste: pracy nad mobilnością, rozciągania się i pełnego zakresu ruchu.

Siła to nie wszystko – liczy się technika

Nie liczy się przecież tylko to, ile siły włożymy w ruch, ale czy wykonujemy go w pełnym, prawidłowym zakresie.

Trening skrojony pod sesję i brak czasu

Gdy wiedzieliśmy już, gdzie leży problem, ułożyliśmy plan w 100% dopasowany pod jego możliwości i specyfikę studiów. Kluczem była elastyczność. Założyliśmy trzy treningi w tygodniu na jednostkowej siłowni, co pozwalało mu idealnie wplatać ćwiczenia w przerwy między nauką. Co około dwa tygodnie modyfikowaliśmy plan, bazując na postępach i – co niezwykle ważne u studentów – na jego możliwościach czasowych.

Każdy, kto przechodził przez sesję egzaminacyjną, wie, że są tygodnie, w których wciśnięcie dodatkowego treningu graniczy z cudem. Moja rola polegała też na tym, by doradzić mu, które jednostki treningowe są kluczowe i warto je zrobić mimo zmęczenia, a które w ramach wyjątku można odpuścić na rzecz regeneracji.


3 miesiące mądrej pracy = Egzamin zdany na czwórkę!

Współpracę rozpoczęliśmy pod koniec marca, a roczny egzamin sprawnościowy przypadał na początek lipca. Te trzy miesiące solidnej, systematycznej pracy przyniosły fantastyczny efekt: progres z 3 do 11 prawidłowych podciągnięć, a sam egzamin, którego tak bardzo się obawiał, zakończył się mocną czwórką.

W kolejnym roku studiów poszliśmy za ciosem. Wypracowana regularność pozwoliła mu podwoić liczbę wykonywanych brzuszków, a na drążku zameldowało się równe 16 powtórzeń. Po półtora roku wspólnych treningów egzamin sprawnościowy zdał na zasłużoną piątkę, a wynik ten utrzymał również w kolejnym, niezwykle wymagającym naukowo roku.


Godzina zamiast czterech – sekret tkwi w regularności

Co najważniejsze w tej historii – ten sukces nie wymagał spędzania na siłowni po 3-4 godziny dziennie. Kluczem nie była ilość czasu, ale regularność i precyzja. Trenując trzy razy w tygodniu po godzinie, korygując błędną technikę i dbając o prawidłową postawę, osiągnął cel, który wcześniej wydawał się poza jego zasięgiem.

Stała obserwacja ruchów na treningach uchroniła go też przed kontuzjami, o które przy samodzielnym „szarpaniu się” na drążku niezwykle łatwo. Dzisiaj w dniu egzaminu nie ma już stresu o zaliczenie – jest czysta pewność siebie i walka o poprawianie własnych rekordów (a przy okazji zaczęliśmy pracować nad bieganiem półmaratonów i celem poniżej 2 godzin!).

Kettlebells w Treningu Personalnym

Czego uczy nas ta historia? Trzy złote zasady

Jakie wnioski płyną z tej drogi dla każdego, kogo czeka profesjonalne przygotowanie do egzaminu sprawnościowego?

Zacznij wcześniej

Warto zacząć przygotowania odpowiednio wcześniej, najlepiej jeszcze przed testami wstępnymi – wejście na uczelnię z gotową formą daje ogromny komfort psychiczny.

Zadbaj o technikę

Samodzielny trening jest możliwy, ale czujne oko trenera i korekta błędów technicznych potrafią skrócić drogę do celu o długie miesiące.

Nie zapominaj o mobilności

Praca nad zakresami ruchu i mobilnością nie tylko podbija wyniki na testach, ale przede wszystkim chroni Twoje zdrowie przed kontuzjami.


Twoja kolej. Zróbmy ten progres razem!

Chcesz podejść do swoich testów z taką samą pewnością siebie i zrobić mądry, bezpieczny progres? Niezależnie od tego, czy dopiero czeka Cię rekrutacja, czy masz przed sobą coroczną weryfikację formy w jednostce lub na uczelni – pamiętaj, że skuteczne przygotowanie do egzaminu sprawnościowego to kwestia planu, a nie przypadku.

Napisz do nas tutaj lub przez nasz profil na FB. Porozmawiamy o Twoich celach, sprawdzimy, co można poprawić i wspólnie ułożymy plan działania, który dopasujesz do swoich studiów czy pracy. Zapraszamy!

Umów się na pierwszy trening i poczuj różnicę

Zacznij już dziś – Twoje ciało Ci za to podziękuje!

Umów się na trening